Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dzisiaj dwie części opowiadania:
Odcinek 15 Członkini zespołu

- Ricko, Had, podkręćcie tempo. Darlanda, dasz radę z tym kawałkiem? – zapytał Erick, menadżer zespołu.
Był teensienem w ciemnych okularach na nosie i skórzanej kurtce. Siedział przy stole mikserskim w studiu. Oprócz niego był tam też gość od obsługi sprzętu i Rayman, który po sprawdzeniu co z Darlandą postanowił posłuchać nowej piosenki zespołu.
Kapela zaczęła grać.
- Twoja siostra nieźle sobie radzi – szepnął Erick do Raya.
- Super, potem jej powiem – obiecał Rayman.
Wysłuchali do końca piosenki.
- I jak było? – zapytał Cronky.
- Ok., a nawet lepiej. Darlanda, naprawdę świetnie grasz – skomentował menadżer – Tylko przystopuj z make-upem.
- Hę?
- Nieważne. Robimy przerwę.
Członkowie zespołu zostawili instrumenty i wyszli z sali.
- Ray – Darlanda pociągnęła za sobą brata – Poznaj reztę zespołu. To Cronky, Ricko i Had.
- Hej, chłopaki. Jak po tourne? – zapytał Rayman.
- Świetnie, sprzedaliśmy wszystkie bilety na koncerty. Płyty też przyniosły nie najgorsze zyski – odpowiedział Had.
- Koniec przerwy! – zawołał Erick.
Wszystcy wrócili do studia. Menadżer wydał kilka komend i zespół wrócił do gry. Szło im świetnie, Darlandzie jeszcze lepiej niż wcześniej. Dziewczyna umiała dobrze grać na gitarze. ,,Dziwne, że nikt o tym nie wiedział’’ – pomyślał Ray. Postanowił pogadać później z siostrą.

,,Nie wiem gdzie idę,
nie wiem, gdzie dojdę,
nie wiem już nic.
Nie mam pojęcia,
Co stanie się,
gdy znajdę cię’’

Darlanda kończyła pisać zwrotkę piosenki, gdy usłyszała pukanie do drzwi. Szybko schowała kartkę pod stos innych papierów i pobiegła otworzyć. Jej entuzjazm opadł, gdy zobaczyła swojego brata.
- Czego chcesz? – spytała swoim zwykłym głosem.
- Pogadać. Mogę wejść czy coś robić?
- Jestem zajęta, spadaj.
- Trudno już ci udawać
- Co? Niby co udaję?
- Ten twój ciemny styl, wredne teksty dla innych osób. Może zapewniły ci popularność, ale nie prawdziwych przyjaciół – powiedział Rayman – To ja już spadam.
- Czekaj! – Darlanda spojrzała na pusty korytarz i wciągnęła go do pokoju – Skąd wiesz? Kto ci powiedział? Mój były, Snak?
- Nie. Wiem od Zenka.
Dziewczyna lekko posmutniała.
- Nie mów nikomu, proszę.
- Żaden problem. W końcu jesteś moją siostra.
- Dzięki.
Ray po raz kolejny się zdziwił. Jego siostra nigdy nie mówiła ,,dzięki’’. Coraz trudniej szło jej udawanie, tylko czemu? Chłopak podszedł do drzwi.
- Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę – Darlanda podała mu kartkę ze swoją piosenką – Co o tym myślisz?
- Niezłe – Rayman szybko przebiegł wzrokiem treść – Powinnaś to pokazać Erickowi, na pewno zrobi z tego wielki hit.
- Myślisz?
- Pewnie, a teraz muszę już iść. Na razie!

Odcinek 16 Umowa

Ray wybrał się na spacer. Słońce stało już wysoko na niebie, motylki latały. Aż nie chciało mu się wierzyć, że pół miesiąca temu powstrzymał Maga przed opanowaniem Rozdroża, tydzień temu nie wiedział czy jego ojciec żyje. Dzień temu znalazł śmiercionośny eliksir.
W pewnej chwili usłyszał cichy płacz. Rozejrzał się, ale nikogo nie zobaczył. Jednak płacz brzmiał nadal.
- Halo? Ktoś tu jest? – zapytał Rayman – Halo?
- Nie przejmuj się mną – zza któregoś drzewa wyszła kobieta w długim płaszczu. Płakała.
- Czy mogę ci jakoś pomóc? Dlaczego płaczesz? – spytał Ray.
- Mi nikt nie może pomóc. Mojej córki nikt nie przywróci do życia. Nie rozumiem… jak to się mogło stać? Ly była taka młoda…
- Ly? To pani jest jej matką?
- Tak. Wiesz Raymanie, ona bardzo cię kochała – kobieta otarła łzy z oczu – Tak bardzo, że poświęciła swoje życie dla ciebie.
- Mi też bardzo jej brak – powiedział Ray – Tęsknię za nią. Chciałbym, żeby mogła tu być z nami.
Kobieta zdjęła kaptur, a w jej oczach pojawiła się nadzieja. Rayman zauważył to. Zauważył też, ze matka Ly miała takie same włosy jak jej córka. I podobne rysy twarzy.
- Jest sposób – szepnęła – Istnieje eliksir, bardzo potężny. Mógłby kogoś zabić lub wskrzesić, zależy jak zostanie użyty. To ten eliksir, który…
- …przyniosłem z Grobowca Starożytnych – dokończył Ray.
Gdzieś nieopodal trzasnęła gałązka. Rozmawiający nie zwrócili na to zbytniej uwagi. Nie wiedzieli, ze z ich nieuwagi wynikną później kłopoty.
- Niestety teensieni nie dadzą mi eliksiru.
- To problem.
- Ale jest ktoś komu mogliby go dać lub mógłby go zdobyć, gdyby nie chcieli mu go dać – matka Ly spojrzała znacząco na Raymana.
- Nie – powiedział bohater – Nie. Ten eliksir jest zbyt niebezpieczny.
- Co z tego, on może wskrzesić moją córkę!
- Też za nią tęsknię, ale nie możemy nikogo narażać! – zawołał Ray – Ly odeszła, nie da się cofnąć czasu, nie możemy nic zrobić! Musimy się z tym pogodzić.
Zaczął iść w swoją stronę.
- Więc nie zrobisz tego? – spytała po raz ostatni matka Ly.
- Muszę chronić Rozdroże i jego mieszkańców, nie narażać/
Ruszył ponownie. Po chwili matka Ly straciła go z pola widzenia. Otarła łzy wierzchem dłoni. Nie ma już nadziei… Rayman jej nie pomógł, a nikt inny nie mógłby dostać eliksiru. Przystanęła, gdy usłyszała szelesty za sobą. Odwróciła się, ale nikogo nie ujrzała. Za to poczuła zimny metal na karku.
- Będziesz współpracować, to nic ci się nie stanie – powiedział szorstki, męski głos.
- Dobrze, tylko nie rób mi krzywdy.
Napastnik puścił ją. Miał na sobie czarny płaszcz z kapturem zakrywającym twarz. W ręce trzymał nóż, na którym była zaschnięta krew.
- Gdzie jest eliksir? – zapytał.
- W Radzie Rusałek, ale nie wiem gdzie dokładnie – powiedziała matka Ly ze strachem.
- Dużo osób go pilnuje?
- Nie wiem, rzadko chodzę do Rady. Pewnie teensieni ukryli go w jakiejś krypcie.
- Dowiedz się gdzie. Już!
- Dlaczego? Daj mi spokój, jestem tylko starą wróżką!
- Zawrzyjmy umowę – powiedział nieznajomy – Dowiedz się gdzie trzymają eliksir, a ja wskrzeszę twoją córkę. Spotkamy się jutro, tutaj o tej samej porze.
Schował nóż do kieszeni.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? – spytała matka Ly.
- Bo też muszę kogoś wskrzesić. A poza tym muszę chronić mojego syna.
- Kogo?
Nieznajomy nic nie powiedział, tylko otworzył tunel świetlny i znikł.

I pozdrawiam wszystkich moich komentatorów i odwiedzających!