Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Ech… Kto wymyślił szkołę? To coś zawsze psuje mi humor. Jak np. dzisiaj oddawanie kartkówek z angielskiego. Dobra, nie będę gadać o dołujących rzeczach. Ok, ok, sprężam się. Oznajmiam uroczyście, że od pierwszego stycznia będzie można mnie znaleźdź pod nazwą Blog na czterech łapach.. No to pora na dzisiejszą część.

Rayman stracił już całkowicie poczucie czasu. Nie wiedział czy siedział związany kilka godzin, czy kilkadziesiąt minut. Był zmęczony i słaby. Gaz, którego się nawdychał w tunelu, działał bardzo długo. Ostatnio czuł się tak kiepsko, gdy jeden z żądłowców zatruł go jadem. Stało się to podczas pogawędki z Zenkiem. Stali wtedy na jednej z bocznych ulic Miasta Rzeki. A teraz nie był nawet pewien czy jeszcze kiedyś zobaczy tę ulicę.

Zobaczył na ziemi coś białego i poczuł znajomy zapach. Znowu ten gaz. Zakasłał. Powoli zaczął tracić przytomność. Stawał się coraz słabszy. W końcu całkowicie stracił świadomość.

Tymczasem Zenk, Murfy i Tily wślizgnęli się do warowni. Byli przygotowani do walki… lub ucieczki w każdej chwili. Jednak nie zobaczyli jeszcze ani jednego robota czy strażnika. Tak właściwie, nie zobaczyli w bazie nikogo.
Dotarli do korytarza z wieloma drzwiami.
- Sprawdźmy je – zdecydował Zenk.
Po kolei zaczęli otwierać wszystkie drzwi. Za większością kryły się puste sale, zagracone pokoje i schowki na miotły. Przystanęli przy ostatnich drzwiach, żeby chwilę odsapnąć. Zupełnie nieoczekiwanie drzwi otwarły się, a przez próg przeleciały Andra i Shell, przewracając przyjaciół.
- Atak! – zawołał Murfy – A, to tylko wy.
Wstali z podłogi.
- Gdzie jest Ray? – zapytała Tily.
- Myślałyśmy, że z wami – odparła Shell.
Zenk przecząco pokręcił głową.
- No a tak właściwie, to kto was złapał? – spytał Murfy.
- Przewoźnik z jeziora – odpowiedziała Andra – Ten wredny typ ma też Raya. I chyba raczej nie jest nastawiony pokojowo.
- To źle.
- Źle lub nie, musimy go uwolnić – Zenk przerwał im pogawędkę – Chodźcie, poszukamy go. Za mną!

Ray ocknął się. Był jeszcze bardziej wyczerpany niż wcześniej. Zauważył też, że jest już w innej sali. Tamta była większa. No i w tej nie było pirata. Z trudem podniósł głowę i rozejrzał się. Z sali raczej nie dało się uciec szybko i bez hałasu. Nad drzwiami, które były na hasło, wisiała kamera. Zresztą i tak był związany.
Usłyszał odgłosy walki. Chyba. Nie był pewien. A może coś się przewróciło? Opcji było wiele. Dźwięki dochodziły z korytarza.
Chwilę później do sali wpadł syn Brzytwobrodego. Był wściekły, bardziej niż wcześniej. Szybkim krokiem podszedł do Raymana.
- Idziemy! – rozkazał.
Rozwiązał Raya na tyle, żeby bohater mógł wstać. Był jednak osłabiony i od razu się przewrócił.
- Wstawaj!
Rayman z trudem podniósł się i zaczął iść w kierunku wskazanym przez pirata. Nawet nie miał sił, żeby uciec. Doszli do ściany, w którą wkomponowane były drzwi. Z daleka nie było ich widać. Ray został brutalnie wepchnięty do korytarza za nimi. Znów upadł. I znów się podniósł. Robot pociągnął go za sobą, zamykając wcześniej drzwi. Doszli do połowy korytarza. W tej chwili drzwi zostały wyważone niebieskim piorunem. Pirat jeszcze mocniej pociągnął Raymana za sobą. Zaczęli biec.
- On ma Raya!- bohater Rozdroża zdążył usłyszeć wołanie Zenka zanim został ogłuszony ciosem w głowę.
Robot obejrzał się jeszcze raz i zaczął szybciej biec, ciągnąc za sobą nieprzytomnego Raya.