Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 12 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dzisiaj nie będę przynudzać, bo wiem, że czekacie na kolejną część opka. Oto ono:

- Obudź się. Nie pora teraz na sen – Rayman usłyszał, że ktoś coś do niego mówi.
Minęła spora chwila zanim otworzył oczy. Czuł się słaby.
- To przez dym. Efekt minie po jakimś czasie – znowu usłyszał ten głos.
Dopiero teraz pojął, że jest związany. Ktoś przywiązał go do belki podtrzymującej sufit sali, w której się znajdował.
- Co się… – zaczął, ale nie miał dość siły, by dokończyć pytanie.
Jęknął. Sznury były zbyt mocno związane. Podniósł głowę, żeby zobaczyć kto go załapał. Był to przewoźnik z jeziora.
- Nigdy nie myślałem, że cię zobaczę w takim stanie – przewoźnik zaśmiał się okrutnie – Rayman, wielki bohater Rozdroża Marzeń, siedzi teraz związany i nie ma sił, żeby się ruszyć. To żałosne.
Ray spuścił głowę. Przewoźnik miał rację – był teraz bardzo słaby.
- Po co to? – wystękał.
- Po co? Dla zemsty! – przewoźnik zdjął płaszcz.
Był Brzytwobrodym. Chociaż nie do końca. Tak właściwie, wyglądał jak młodsza wersja strasznego pirata. Nie miał brody, był wyższy i bardziej umięśniony. Ale jego oczy były takie same jak u Brzytwobrodego – zimne, okrutne, pozbawione emocji i złe.
- Co?! – Rayman był tak zszokowany, że ledwo wypowiedział pytanie.
- Jestem jego synem! – krzyknął robot – To szok dla ciebie, prawda? Sam wiem o tym od niedawna. I wiem także, że byłeś osobą, której mój ojciec nienawidził najbardziej na świecie! Na dodatek ty go zabiłeś!
- To nieprawda… On… sam zginął… próbując… zabić mnie – Ray nadal był słaby, ale to nie powstrzymało go przed wyjaśnieniem kwestii śmierci pirata.
- Dlaczego mam wierzyć w twoją wersję?! Jesteś moim wrogiem!
- Może i tak, ale nie kłamię.
Robot uderzył zaskoczonego Raymana w twarz. Bohater Rozdroża poczuł cieknącą krew na swojej dolnej wardze. Syn pirata obrzucił go pogardliwym spojrzeniem. Był tak samo okrutny jak jego ojciec, może nawet bardziej.
- I co? Teraz mnie zabijesz? – zapytał Ray.Czuł się odrobinę lepiej. Nie był już taki otępiały jak w chwili przebudzenia. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie miał żadnych szans na ucieczkę. Mógł jedynie mieć nadzieję, że przyjaciele przyspieszą mu z pomocą.
- Mam cię zabić teraz? Nie zrobię tego – pirat w końcu odpowiedział – Najpierw będziesz patrzył na śmierć twoich przyjaciół.
,,Więc już ich ma’’ – pomyślał Rayman – ,,Tym razem to już naprawdę koniec, a najgorsze, że nie tylko mój. Po co ja ich w to wciągałem?’’.
- Później zabiję ciebie… – kontynuował pirat.
- Możesz zabić mnie – przerwał mu Ray – ale moich przyjaciół masz zostawić w spokoju.
- Nie. Nie zostawię ich. Powiedz mi, co jest najgorszemdla bohatera?
- O co…
- Dla bohatera najgorsza jest świadomość, że kogoś nie ocalił. Że patrzył, jak ktoś umiera i nic nie zrobił. Ta świadomość nie daje bohaterowi spokoju. Nigdy.
Spojrzał Raymanowi w oczy. Znów się zaśmiał, cieszyło go przerażenie przeciwnika. Ruszył w kierunku wyjścia.
- Nie zrobisz tego! – zawołał za nim Ray.
Pirat odwrócił się. Spokojnym krokiem ruszył do więźnia. Zatrzymał się przy nim, po czym uderzył go po raz drugi w twarz. Cios był mocniejszy od poprzedniego. Robot uśmiechnął się z  zadowoleniem, widząc Raymana wypluwającego krew. Wyszedł z sali.
Bohater Rozdroża spuścił głowę. Obwiniał się, bo wyruszył na tę głupią wyprawę. Obwiniał się, bo wpadł w pułapkę. Obwiniał się, bo wciągnął w to wszystko przyjaciół. Obwiniał się, bo nie mógł nic zrobić.
  • awatar misao245: chłonęłam z zachwytem każda chwilę :) kocham to <3
  • awatar Screen.: Świetne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›