Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Podróż przez jezioro upłynęła im w milczeniu. Nie mieli zaufania do przewoźnika, ale cieszyli się, że nie muszą płynąć rozklekotaną tratwą. Ray prawie dostał paranoi, gdy wydawało mu się, że zobaczył rękę właściciela łódki. Była metalowa. Na szczęście Andra całkowicie rozwiała jego obawy.
- Dzięki za pomoc – powiedział Murfy na drugim brzegu jeziora.
- Polecam się na przyszłość – przewoźnik lekko się skłonił.
- Ruszamy dalej.
Grupa Raymana poszła za nim do przodu. Napotkali niewielki lasek. Znów zaczęli iść między drzewami.
- Przygotować się do walki, robo-piraci na dwunastej! – zawołała nagle Tily.
Spojrzeli we wskazanym przez nią kierunku. Stała tam baza robo-piratów. Była zarośnięta roślinami. Blaszanych strażników nie było jednak nigdzie widać.
- Zostańcie tu – powiedział Ray.
Ostrożnie, z kulą energii w ręce, zaczął skradać się do warowni robotów. Był gotowy do walki w każdej chwili. Rayman wskoczył na drewniany pomost i rozejrzał się. Nie było widać ani śladu wrogów, ani ich samych.
- Teren czysty! – zawołał do nich.
Podeszli do drewnianej bazy, niepewnie rozglądając się na boki. Tily przystanęła na chwilę. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Rozejrzała się dokładniej, ale nikogo nie zauważyła. Wzruszyła ramionami i uznała, że tylko jej się zdawało. Dołączyła do przyjaciół, którzy zdążyli już zacząć zwiedzać warownię.

- Doskonale – powiedział do siebie zakapturzony osobnik, kryjący się w zaroślach.
Jeszcze raz spojrzał na pilot z kilkoma guzikami, który trzymał w metalowej ręce.
- Pora na wejście do fortecy
Nacisnął jeden z guzików na pilocie.
- Doskonale – powtórzył.

- Co to za dźwięk? – zapytała Shell, przystając.
Ray przez chwilę nasłuchiwał.
- Dochodzi z dołu – zauważył – Lepiej to sprawdzić.
Ruszyli po schodach w głąb warowni. Dźwięk nasilał się z każdym krokiem.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby to byli piraci – oznajmił wszystkim Murfy – O, przestali hałasować.
Rzeczywiście, dziwny dźwięk ustał. Nie uspokoiło to jednak przyjaciół. Coś lub ktoś, było na dole. Zeszli schodami na sam dół i znaleźli się w dość dużej sali. Odchodziły z niej dwa korytarze.
- Chyba trzeba będzie się rozdzielić – stwierdził Zenk.
Gdy skończył mówić, znów rozległ się dziwny dźwięk, a na środku sali wyrosła ściana, oddzielając Raymana od reszty. Kolejna ściana odłączyła od grupy Andrę i Shell.
- Żyjecie? – spytał Ray.
- Rozdzieliło nas! – wrzasnęła Shell – Za chwilę sufit zacznie opadać!
- Tak, żyjemy – odpowiedziała Andra.
- To co teraz? – zapytał Murfy – Jak mamy znowu złączyć się w jedną grupę? Tu jest tylko ten tunel.
- Idźcie nim – powiedział Rayman – Ja pójdę tym drugim. Andra, Shell, wracajcie schodami na górę. Spotkamy się na pomoście warowni. Ruszamy.
Członkowie grupy wykonali jego polecenie.
- A co jeśli… – zaczęła Shell.
- Nie gadaj, tylko chodź – przerwała jej Andra.
Poszła schodami na górę.
- Co jeśli się nie znajdziemy? – skończyła Shell, ale nikt jej już nie usłyszał.