Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 października 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Ray obudził się o świcie. Wstał i od razu pobiegł poćwiczyć. Poszedł na drugi brzeg rzeki. Najpierw przećwiczył salta w powietrzu, a potem strzały na drzewie, z którego nic później nie zostało. W końcu skupił się na nowej mocy. Spróbował zrobić wokół siebie pole ochronne. Udało mu się wywołać je po godzinie, ale pole odepchnęło go do tyłu.
- To naprawdę trudne – powiedział  i wrócił do ćwiczeń.

Zenk jechał na desce. Po drodze machał do dziewczyn. Dotarł do rzeki i przejechał po moście na łąkę. Tym razem ktoś już tam był.
- Hej! To moje miejsce do ćwiczeń! – zawołał – Rayman? To ty? Nie poznałem cię od razu.
- Zenk? – zdziwił się Ray – Też tu ćwiczysz?
- Nowe triki na desce. Nie było cię w szkole. Wagary?
- Raczej tak. Na Rozdrożu nie ma czegoś takiego jak szkoła.
- Fajnie wam. To co tam robicie?
- To co chcemy.
- Super! Pewnie każdy cię o to pyta, ale co robiłeś na Rozdrożu przez te wszystkie lata?
Rayman usiadł koło Zenka na trawie i opowiedział mu swoje przygody.
- Wow! – skomentował Zenk – Miałeś super życie, nie to co ja tu. Ja nigdy nie byłem poza Miastem Rzeki. Większość osób tutaj to straszni nudziarze, którzy nadal żyją ze starożytną zasadą.
- Co to za zasada? – zapytał Ray.
- ,,Walka jest zła i nie należy się nią posługiwać’’.
- Czyli, że wszyscy tutaj w to wierzą?!
- Jest parę osób, które nie uznają tej zasady. W tym ja.
- A Andra?
- Można o niej powiedzieć, że jest pośrodku.
- To dlatego wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli, gdy wspominałem o walce – powiedział Rayman – Ale Darlanda nie.
- Twoja siostra lubi się wyróżniać. Mroczny styl zapewnia jej popularność. Na czym polega twoja moc?
Ray wstał, naładował pięść i strzelił do najbliższego krzaka. Potem włączył helikopter i podleciał do góry, a spadając wykonał potrójne salto. Zenka zatkało.
- Możesz mi powiedzieć coś o tym miejscu? – Rayman wyjął z kieszeni zdjęcie wąwozu.
- Wąwóz pająka? To niebezpieczne miejsce, przynajmniej inni tak mówią. Mieszka tam jakaś bestia, czy coś w tym rodzaju – odpowiedział Zenk.
- Potwór? Świetnie, w końcu będę miał coś do roboty. Chcesz iść ze mną?
- Nie przepuściłbym takiej okazji. Też mam ochotę na odrobinę ryzyka. Idziemy teraz?
- Czemu nie? Nie, czekaj. Wieczorem będzie lepiej. Spotkamy się u mnie. Wiesz, gdzie mieszkam?
- Kto nie wie? – spytał Zenk – A właśnie! Za dwa dni jest wyścig. Może wziąłbyś w nim udział? Myślę, że masz spore szanse.
- Może być. Do zobaczenia wieczorem.
- Narka!