Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 października 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dzisiaj wyjątkowo dam dwa odcinki opka, bo nie chce mi się już pisać jutro pisać. Mam nadzieję, że się spodobają. O czym by tu jeszcze? Kolejne opowiadanie będzie w jutro albo w niedzielę, a pierwszy odcinek drugiej serii w przyszłym tygodniu. Przynajmniej takie mam plany.

Noc się kończyła, powoli zaczynał się dzień. Słońce wschodziło na niebo, ale nikogo na całym Rozdrożu to nie obchodziło. Były ważniejsze sprawy. Mag został pokonany, ale kosztem życia Ly. Wróżka całkowicie się poświęciła, żeby Rayman nie zginął. Nawet Polokus nie mógł odwrócić jej śmierci.
Ray wciąż siedział na Wieży Leptysa z martwym ciałem przyjaciółki w ramionach. Chciał coś zrobić, żeby cofnąć czas, ale było to niemożliwe. Oczy miał zaczerwienione od łez i braku snu. Ale teraz… wszystko było nieważne.
Przypomniał sobie wszystkie chwile, w których Ly była przy nim. Zawsze pomagała mu i służyła radą, ratowała. On już jej nie uratuje.
- Rayman… – za nim rozległ się głos Andry, ale nawet się nie odwrócił – Jak się czujesz?
- A jak myślisz?
- Wybacz mi, gdybym tu nie przyszła, nie wróciłbyś do Świata promieni, Mag nie opanowałby Rozdroża, a Ly… To wszystko moja wina – Andra usiadła koło niego.
- Nie obwiniaj się. To wina Maga.
- Muszę ci jeszcze coś powiedzieć.
- Tak?
- Mag naprawdę cię tu przeniósł. Wiedziałam o tym i mogłam wszystkim powiedzieć, ale bałam się. Dopiero po roku odważyłam się wyznać prawdę – zaczęła płakać – To wszystko moja wina!
- Wszystko jest zaplanowane, przeznaczenia nie da się oszukać – Ray próbował ją pocieszyć, ale sam też nie był w najlepszym nastroju.
- Mylisz się. To my wybieramy drogi, którymi pójdziemy. Słowa, które wypowiemy. To zależy od nas.
Zamilkli.
Po chwili ciszy Andra wstała i zeszła z Wieży. Za to do Raymana przyszła Taila.
- Potrzebujesz snu, może idź się przespać – zaproponowała.
- Nie jestem zmęczony.
- Jesteś. Idź już.
- A co z Ly? Czy ona już na zawsze…
- …odeszła. Nic nie zdziałasz siedząc tutaj. Idź do domu Globoxa, albo do mnie, i odpocznij.
Ray zszedł z Wieży. Taila miała rację – Ly odeszła. Już na zawsze. Nic tego nie zmieni.
Poszedł do ukrytej komnaty za schodami. Usiadł tam na podłodze. Był zmęczony, ale nie chciał zasnąć. Myślał o wszystkim, co ostatnio się wydarzyło. Tysiące myśli na raz przelatywały mu przez głowę. Bez Ly nic nie będzie takie jak dawniej. Zawsze była przy każdym, kto potrzebował pomocy. Tyle razy go uratowała. I… po prostu… była zawsze.

i jeszcze drugi odcinek.


- Rayman… Rayman, obudź się…
Powoli otworzył oczy. Nad nim stała… Ly! Tylko była jakaś inna.
- Wyglądasz jak duch – powiedział Ray.
- Bo nim jestem.
- Co?! – powoli zaczęły do niego docierać wydarzenia ostatnich godzin – Jak to możliwe?
- Nie wiem, ale mój duch jest teraz na Rozdrożu, a nie tam, gdzie inne duchy.
- Dlaczego to zrobiłaś? – zapytał Rayman – Poradziłbym sobie. Niepotrzebnie zginęłaś.
- Nie! Bez energii, którą ci przekazałam, to ty zginąłbyś.
- A jeśli oddać ci tę moc, będziesz nadal żyć?
- Nie. Już na zawsze zostałam duchem. Muszę już iść.
- Ale…
- Pamiętaj, zawsze będę przy tobie – powiedziała i znikła.
- Ly…
,,Zawsze będę przy tobie’’ – Raymanowi wciąż dźwięczały w uszach jej słowa. Nie mógł już spać, więc wszedł na Wieżę. Ciała Ly już nie było, pewnie wróżki zabrały je do grobowca w Radzie Rusałek.
Słońce stało już wysoko na niebie, dochodziła druga. Po deszczu na niebie pojawiła się piękna tęcza.
Ray zszedł z Wieży i poszedł do Lasu Czystych Liści.. musiał z kimś porozmawiać. A w trudnych chwili najlepiej zwierzyć się najlepszemu przyjacielowi, w tym wypadku Globoxowi.
- Cześć, Ray – Globox siedział na moście przed domem.
- Cześć – Rayman usiadł obok niego.
- Wybacz, że tak nawiałem, ale Taila mówiła, że chcesz zostać sam.
- Nic się nie stało.
- Przykro mi z powodu Ly. Też mi jej brakuje.
- Jej duch odwiedził mnie tej nocy – powiedział Ray – Mówiła, że zawsze będzie przy mnie. Naprawdę mnie kochała.
- Tak. Co teraz zrobisz? Wrócisz do Świata Promieni?
- Nie. Zrozumiałem, że już tam nie pasuję. Moim domem jest Rozdroże.
- Super! – Globox uściskał przyjaciela.
- Nie uduś mnie – Rayman po raz pierwszy od śmierci Ly się uśmiechnął.

- Na pewno nie chcesz wrócić? – spytał po raz ostatni Zenk – Wniosłeś do naszego miasta trochę normalności.
- Jednak zostanę tutaj.
- Do zobaczenia – Andra uściskała przyjaciela.
- Na razie, bracie – powiedziała Darlanda – Niedługo cię odwiedzimy.
- Jak chcesz, to zawsze mogę zostać twoją dziewczyną – szepnęła Shell Raymanowi na ucho -  To pa!
- A to co? – spytał Zenk, wskazując na pojazd w kształcie samolotu, płynący po wodzie.
- Jeśli są  przyjaciółmi, to fajnie – powiedział Ray – A jeśli to wrogowie, to lepiej, żeby umieli walczyć.

Koniec serii pierwszej