Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 października 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zaczęli walczyć. Mag strzelał ogniem. Utworzył płonący krąg dookoła całej areny i słup prądu na jej środku. Rayman unikał wszystkich strzałów. Strzelał bardzo silnymi kulami energii. Utworzył dookoła Maga pole energii, które zatrzymało go na jakiś czas. Ray był silny, jak nigdy dotąd. Był w pełni swojej mocy.
Ly obserwowała walkę z sercem bijącym szybciej niż powinno.
Rayman strzelił do Maga, ale ten odbił jego strzał. Ray upadł. Od razu się podniósł i na nowo zaczął atakować. Mag pod wpływem uderzeń zatoczył się do tyłu. Skupił całą energią w jednym celu i strzelił do Raymana. Ten też użył całej swej siły. Ich moc zderzyła się na środku areny i złączyła się w płonącą kulę.
Ly zagryzła wargi.
Rayman próbował przepchnąć kulę w stronę Maga. Czuł, że słabnie, ale nie poddawał się.
Ly podjęła decyzję. Musi to zrobić.
Rayman nie wytrzymał. Kula energii powaliła go na ziemię. Poczuł, że jest coraz słabszy.
Ly wskoczyła na arenę. Podbiegła do Raya i przekazała mu całą swoją moc.
Rayman poczuł przypływ nowej energii. Wstał i rozejrzał się. Ly leżała obok niego prawie nieżywa.
- Ly! – zawołał – Co się stało?
- Oddałam ci całą moc – odpowiedziała wróżka słabym głosem.
- Dlaczego? Wróżki umierają bez mocy.
- Kocham cię – szepnęła Ly.
Ray wziął ją w ramiona.
- Nie umieraj – powiedział – Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Nie możesz umrzeć.
- Masz teraz wystarczająco dużo mocy. Możesz pokonać Maga.
Głowa Ly opadła bezwładnie na kolana Raymana.
- Nie!
Rayman wstał i naładował swoją pięść. Strzelił do Maga, który już myślał, że wygrał. Czarodziej poczuł energię przepływającą przez jego ciało i rozpłynął się w powietrzu. Ray znów ukląkł przy Ly. Po raz pierwszy w całym swoim życiu zaczął płakać.
- Ray… – Andra chciała pocieszyć przyjaciela.
- Zostaw go. Musi pobyć sam – powiedziała Taila.
Wszyscy poszli, ale rayman został przy Ly. Padał deszcz. Jego krople zaczęły tworzyć kałuże. Ale Rayman i tak został przy przyjaciółce.

Dołująca notka. Zupełnie jak mój dzień w szkole. Było koszmarnie. Można by podsumować to równaniem, które wymyślił mój kolega: kartkówka = stres = zawał = śmierć. XD
Co do opowiadania, do końca serii zostały już tylko dwa odcinki. Potem dodam opowiadania pisane w tak zwanym międzyczasie i drugą serię.