Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 października 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Wszystkie cele w więzieniu zostały otwarte, a mieszkańcy Rozdroża Marzeń uciekli. Nawet armia żądłowców nie potrafiła ich powstrzymać. Wszyscy zgromadzili się na Czarodziejskiej Polanie i czekali na Raymana.
Zjawił się z Zenkiem, Shell, Andrą i Darlandą.
- Mag jest potężny, co zamierzasz zrobić? – zapytała jakaś wróżka.
- Będę z nim walczył i nie pozwolę mu zwyciężyć – odpowiedział Ray.
Podszedł do przyjaciół. Zauważył, że Ly jest dziwnie przygnębiona i zamyślona.
- Wszystko będzie dobrze – pocieszył ją.
Uśmiechnęła się, ale tylko na chwilę. Jak miała mu powiedzieć, że go kocha? Wierzyła w jego wygraną z Magiem, ale bała się. Co będzie jeśli mu się nie uda? Co jeśli… umrze? Nie chciała nawet dopuszczać do siebie takich myśli. Kiedy przybył na Rozdroże, nie znała go, ale słyszała o jego wygranej z Mr. Darkiem. Poznała go dopiero, gdy uwolnił ją z maszyny robo-piratów podczas ich pierwszego ataku. Już wtedy coś do niego czuła, ale jej uczucie wciąż się wzmacniało. Teraz naprawdę go kochała i nie wyobrażała sobie życia bez niego.
- Jeśli już musisz walczyć, to uważaj na siebie – powiedziała do Raymana Shell, jak zwykle przesłodzonym głosem.
- Jasne – Ray prawie całkowicie ją zignorował – Murfy, leć do Maga i powiedz mu, że wyzywam go na pojedynek jeden na jeden. O północy na Wieży Leptysa.
- Czemu ja?
- Nie chcesz, to poproszę kogoś innego.
- No dobra, dobra, już lecę.
Murfy poleciał. Rayman, Ly, Globox, Clark, Taila, Polokus, Zenk, Andra, Shell i Darlanda udali się do Wieży Leptysa. Dotarli tam przez portale, chwilę przed północą. Przyjaciele Raya zajęli miejsca na trybunach, a on sam stanął na arenie.
Mag zjawił się punktualnie o północy. Jego fioletowa peleryna powiewała na wietrze, tak samo jak jego ciemne włosy do ramion. Na dodatek sprowadził deszcz. Krople wody kapały na całą wieżę.
- Zanim zaczniemy walczyć, jest coś co chcę ci powiedzieć – zawołał Mag – To przeze mnie trafiłeś na Rozdroże. To ja cię tu sprowadziłem. To był wielki błąd.
- Nie, to nie był błąd. Dzięki tobie znalazłem prawdziwy dom. I na zawsze w nim zostaję.
- Ray! Masz wracać do Świata Promieni – zawołała Shell.
-Nie! Mam dosyć osób, które mówią mi co mam robić. To moje życie. I mój wybór.
,,Rayman z nami zostaje!’’ – pomyślała Ly. Wiedziała, że coś w nim się zmieniło. Nigdy nie był tak pewny siebie jak teraz. Wierzyła w jego wygraną i czuła, że jest wystarczająco silny, aby pokonać Maga.
- Walczmy! – zawołał Ray.