Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 października 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zaraz po wydostaniu się z celi, Zenk zeskoczył z dachu więzienia. ,,Ciekawe jak Rayman przeczuł, że coś jest nie tak. Ale teraz najważniejsze jest znalezienie tego liścia. Tylko gdzie jest ta Ścieżka Życia?’’ – pomyślał. Musiał być bardzo czujny, bo wszędzie latały żądłowce. Na szczęście Zenk miał swoją deskę. Przejechał między żądłowcami, które od razu rzuciły się w pogoń za nim.
Zenk był mistrzem deski, więc zręcznie omijał wszystkie przeszkody. Pędził jak wiatr, a mimo to żądłowce cały czas za nim leciały.
Nagle zahaczył o jakiś kamień i poleciał do przodu razem ze swoją deską. Wpadł do kolorowej spirali i znalazł się na długim paśmie energii. Jego deska zmieniła się i zamiast kółek miała dopalacz z tyłu. Zenk odbił się nogą i pojechał po pasmach. Świetnie mu szło.
- Chcę się dostać na Ścieżkę Życia – powiedział.
Pasma energii zmieniły kierunek. Zenk pojechał dalej. Dotarł do świetlistej bramy i wypadł przez nią na trawę. Jego deska znowu zrobiła się normalna.
Chłopak pojechał przed siebie. Po paru minutach jazdy spotkał małe, niebieskie stworzenie podobne do żaby.
- Czy wiesz, gdzie jest magiczne drzewo? – zapytał Zenk.
- Rayman! Wróciłeś nas ratować! – zawołał maluch.
- Jestem Zenk, nie Rayman. Rayman to mój przyjaciel. To wiesz jak znaleźć to drzewo czy nie?
- Idź cały czas prosto.
- Dzięki.
Zenk pojechał we wskazanym kierunku. Musiał się spieszyć, bo Rayman został ukąszony rano, a po dwóch dniach się umiera. Normalnie stres szybkości.
Po godzinie jazdy Zenk dotarł do ścieżki, na której końcu znalazł potężne drzewo. Jego średnica na pewno wynosiła więcej niż pięć metrów. Chłopak zerwał parę liści i nic się nie stało. ,,Może to nie to drzewo?’’ – pomyślał. W tej samej chwili zerwał się mocny wiatr, a pień drzewa zamienił się w ludzką twarz.
- Dlaczego zerwałeś moje liście? – zapytało drzewo.
- Mój przyjaciel został zatruty jadem, a bez niego nie da się ocalić Rozdroża – Zenk był jednocześnie zdziwiony i przestraszony.
- Więc weź te liście.
Drzewo stało się na powrót normalne, a Zenk stał jeszcze chwilę w osłupieniu. Ale szybko się otrząsnął i pojechał z powrotem. Tym razem jazda trwała chwilę dłużej, bo dwa razy pomylił drogę…
W końcu jednak dotarł do Świetlistych Lasów. Wywiódł w pole grupę żądłowców, a potem wspiął się na dach. Przeszedł po nim kawałek i wskoczył przez dziurę do celi, której siedzieli jego przyjaciele.
- Masz liść? – spytała Taila.
Zenk jej go podał. Taila przekazała liść Ly, a Ly położyła go na czole Raymana.
- Oby zadziałał – szepnęła tak cicho, aby nikt jej nie usłyszał.